Plan wyprawy na Mont Forel

24 kwietnia wylecimy rejsowym samolotem z Reykjaviku w kierunku Grenlandii. Po wylądowaniu w Kulusuk i przelocie śmigłowcem do Tasiilaq/Angmagssalik rozpocznie się pierwszy etap wyprawy. Wynajętymi psimi zaprzęgami pojedziemy do małej wioski Tiniteqilaq nad brzegiem Sermilik Fjord. Na przełomie maja i kwietnia fiord jest częściowo wolny od lodu. Wynajmiemy łodzie i miejmy nadzieję przedrzemy się przez pak lodowy dobijając do przeciwległego brzegu, gdzieś między Johan Peterson Fjord a Helheim Glacier. To, gdzie dobijemy będzie oczywiście zależało od sytuacji lodowej na fiordzie. Jeszcze raz wykorzystamy psy. Tym razem wwiozą nas na lądolód, co pozwoli zaoszczędzić dwa dni mozolnego wspinania się na wysokość około 800 metrów. Po odprawieniu zaprzęgów zacznie się drugi etap wyprawy – ponad 150-cio kilometrowe dojście pod Mont Forel. Będziemy poruszać się na nartach i rakietach śnieżnych ciągnąc pulki z żywnością i sprzętem. Musimy wejść daleko wgłąb wyspy, aby ominąć od zachodu lodowce Helheim i Fenris. Wejście na lądolód będzie oznaczało radykalną zmianę temperatur i nadejście zimnych północnych wiatrów. Obawiamy się przede wszystkim załamania pogody i huraganów, które będziemy musieli przeczekiwać w namiotach. W czasie 6-8 dni, zataczając ogromny łuk podejdziemy pod masyw od zachodu. Przejdziemy między dwoma nunatakami Sydposten i Nordposten tworzącymi bramę wejściową do Forelporten, który z kolei doprowadzi nas już bezpośrednio do podnóża Mont Forel. Na odpoczynek po trawersie i samą akcję górską chcemy przeznaczyć dwa dni. Jeżeli nie będziemy mieć żadnych opóźnień związanych z pogodą, zdrowiem czy techniką chcemy działać w masywie kilka kolejnych dni i przyjrzeć się między innymi Perfektnunatak, Bredekuppel, pobawić się ski-katem i oczywiście zrobić kilka zdjęć ;)

W drodze powrotnej zatoczymy podobny łuk na lądolodzie i zejdziemy nad brzeg fiordu Sermilik. Tam odbierze nas łódź z Tiniteqilaq. Z tej małej wioski wyruszymy z powrotem w kierunku Angmagssalik.